W Egipcie powstanie gigantyczny kurort. Za budowę zapłaci Katar
Na wybrzeżu Morza Czerwonego, między Makadi Bay a Soma Bay na południe od Hurghady, ruszy budowa nowego, zintegrowanego miasta turystyczno-hotelowego. Teren obejmuje okolice rafy koralowej Ras Abu Soma i plażę Sharm el Naga — jedne z lepiej zachowanych fragmentów wybrzeża w tej części Egiptu.
Skala inwestycji jest trudna do ogarnięcia bez porównania: 29 milionów metrów kwadratowych terenu i 6 kilometrów własnej linii brzegowej. To mniej więcej tyle, ile zajmują razem cztery polskie miasta nadmorskie — jeśli zsumować ich powierzchnię.
W planach jest około tuzina nowych hoteli, kilkaset willi i kilka tysięcy apartamentów. Projekt ma być pomyślany tak, by przyciągać turystów przez cały rok, a nie tylko w sezonie wysokim — co dla regionu opartego dotąd głównie na przyjazdach zimowych i wiosennych byłoby sporą zmianą.
Za finansowanie odpowiada katarski państwowy fundusz majątkowy Qatari Diar, który w Egipcie nie jest nowym graczem — ma już w portfelu 64 miliony metrów kwadratowych ziemi w tym kraju, a na koncie takie realizacje jak City Gate w Nowym Kairze czy hotele pod marką St. Regis.
Łączna wartość tego projektu razem z równoległą inwestycją nad Morzem Śródziemnym sięga około 29,7 miliarda dolarów, z czego 3,5 miliarda to bezpośredni wkład gotówkowy. Budowa ma ruszyć jeszcze w 2026 roku.
To element szerszej strategii Egiptu, który do 2030 roku chce przyciągnąć ponad 100 miliardów dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Sprzedaż i dzierżawa terenów nadmorskich zagranicznym funduszom to dziś jedno z głównych źródeł tych wpływów — obok kanału Sueskiego i eksportu gazu.
Dla turystów oznacza to, że okolice Hurghady za kilka lat będą wyglądać zupełnie inaczej niż dziś — z nowymi hotelami sieciowymi, dodatkową infrastrukturą i najpewniej też wyższymi cenami noclegów w miarę jak oferta stanie się bardziej premium. Kto planuje wyjazd w ten rejon, zanim zacznie się większy ruch budowlany, ma jeszcze kilka sezonów na to, żeby zobaczyć wybrzeże w obecnej, mniej zabudowanej formie.
Zanim ruszy wielka budowa, warto zobaczyć wybrzeże w obecnej, mniej zatłoczonej formie — rafa przy Ras Abu Soma i plaża Sharm el Naga to dziś jedne z ciekawszych miejsc w okolicy. Jeśli lecisz do Egiptu pierwszy raz, przyda się też internet w telefonie od razu po lądowaniu.
Warto też pamiętać, że to dopiero początek — sama budowa potrwa najpewniej wiele lat, a pierwsze hotele z nowego kompleksu prawdopodobnie zaczną przyjmować gości nie wcześniej niż za kilka sezonów. Do tego czasu Ras Abu Soma i Sharm el Naga pozostają miejscami wartymi odwiedzenia właśnie ze względu na to, że wciąż są mniej zatłoczone niż główne kurorty Hurghady.